18:16

Macedońskie przejścia graniczne, cz. 2 - Kosowo i Albania

Macedońskie przejścia graniczne, cz. 2 - Kosowo i Albania


Położenie geograficzne Macedonii jest od zawsze jej błogosławieństwem i przekleństwem zarazem. Leżąc na przecięciu szlaków handlowych, w tym na słynnej Via Egnatia, była naturalnym punktem tranzytowym ludzi i towarów. I pozostaje nim do dzisiaj, zwłaszcza w okresie wzmożonego ruchu turystycznego, gdy wypełnione po brzegi autokary transportują bladych urlopowiczów w kierunku Morza Jońskiego, Egejskiego czy Adriatyckiego.


Poza autokarami wielu jest także indywidualnych podróżników, którzy na licznych internetowych forach dopytują o stan dróg, przejścia graniczne oraz godne polecenia miejsca na trasie, gdzie warto się zatrzymać na chwilę lub dwie. Niniejszy wpis poświęcony będzie zaspokojeniu ciekawości tej właśnie grupy. Macedonia zasługuje na to, by być czymś więcej niż tylko kanałem przelotowym!

Zachwycający Prizren



GRANICA KOSOWSKA
A) Elez Han

Przejście, które przekraczają udający się do Kosowa ze Skopje. To najszybsze połączenie między stolicami obu krajów. Z głównego dworca autobusowego codziennie kursuje od kilku do kilkunastu autobusów między Skopje i Prishtiną.


B) Jazhintse/ Glloboçica
To z kolei najpopularniejsze przejście wśród Albańczyków zamieszkujących Macedonię, wykorzystywane przez kompanie transportowe z Tetova, Debaru, a nawet Gostivaru. Prowadzi w urokliwym sąsiedztwie pasma Šar Planina.


W pobliżu:
1) Fantastyczne Tetovo, o którym więcej tutaj

2) W niedalekiej odległości od przejścia znajduje się także jedno z najpiękniejszych miejs na Bałkanach, jakie miałam okazję odwiedzić, kosowski Prizren. Warto pospacerować jego uliczkami, wspiąć się na górującą nad miastem twierdzę oraz przysiąść na (ponoć najlepszą w całym regionie!) kawę lub turecką herbatę. Więcej o Prizrenie tutaj



                        



GRANICA ALBAŃSKA
A) Qafë Thanë/Kjafasan
Najpopularniejsze przejście graniczne znajdujące się w pobliżu Strugi, po zachodniej stronie Jeziora Ochrydzkiego. Z tego przejścia korzystają wszystkie biura podróży oraz przewoźnicy zapewniający transport między miastami albańskimi i macedońskimi; najwięcej połączeń z Albanią ma miasto Struga.

W pobliżu:
Ochryda, Struga i okolice, więcej tutaj 

B) Tushemisht/Sveti Naum Małe przejście graniczne, wykorzystywane raczej przez okolicznych mieszkańców, w odległości kilku kilometrów od monastyru świętego Nauma w Macedonii i kilkunastu od albańskiej miejscowości Pogradec. Świetny wybór dla osób, które lubią zachwycać się widokami w podróży; malownicza trasa nad jeziorem oraz późniejsza wspinaczka i zjazd w kierunku Elbasanu zapierają dech w piersiach, zwłaszcza o zachodzie słońca!

W pobliżu:
Pogradec – w mieście nie ma zabytków, natomiast po okolicach poukrywanych jest ich mnóstwo. Istnieje przypuszczenie, że Pogradec był jednym z ulubionych miejsc na złapanie oddechu rodziców cesarza Justyniana! Cóż, piaszczyste plaże, ośrodki wypoczynkowe i restauracje zachęcają do zatrzymania się i odpoczynku. Uwaga – w lokalnych kawiarniach podają podobno najlepsze tre leche wokół Jeziora Ochrydzkiego!

Zachód słońca w drodze z Pogradecu

                     
C) Stenje/Gorice
Rzadko uczęszczane przejście graniczne pomiędzy jeziorami Ochrydzkim i Prespą. Korzystają z niego często Albańczycy udający się na popularną macedońską plażę Stenje.

W pobliżu:

1) Konjsko – wieś nad Jeziorem Prespańskim, z którego regularnie wypływają łódeczki na Golem Grad, jedyną wyspę na terytorium Macedonii, zwaną również Wyspą Żmii.
2) Korcza – w odległości kilkudziesięciu kilometrów na południe od granicy znajduje się niezwykłe albańskie miasto Korcza, które przełamuje wszelkie stereotypy na temat Albanii. Więcej o Korczy tutaj


Jeśli interesują Was przejścia graniczne z Serbią i Bułgarią, zajrzyjcie tutaj. Tymczasem zaczynajcie już rewidować swoje plany przelotowe!

22:53

Macedońskie przejścia graniczne - cz. 1: Serbia i Bułgaria

Macedońskie przejścia graniczne - cz. 1: Serbia i Bułgaria

Położenie geograficzne Macedonii jest od zawsze jej błogosławieństwem i przekleństwem zarazem. Leżąc na przecięciu szlaków handlowych, w tym na słynnej Via Egnatia, była naturalnym punktem tranzytowym ludzi i towarów. I pozostaje nim do dzisiaj, zwłaszcza w okresie wzmożonego ruchu turystycznego, gdy wypełnione po brzegi autokary transportują bladych urlopowiczów w kierunku Morza Jońskiego, Egejskiego czy Adriatyckiego. 
Poza autokarami wielu jest także indywidualnych podróżników, którzy na licznych internetowych forach dopytują o stan dróg, przejścia graniczne oraz godne polecenia miejsca na trasie, gdzie warto się zatrzymać na chwilę lub dwie. Niniejszy wpis poświęcony będzie zaspokojeniu ciekawości tej właśnie grupy. Macedonia zasługuje na to, by być czymś więcej niż tylko kanałem przelotowym! 


GRANICA SERBSKA 

A) Tabanovce/Preševo 
Najczęściej wybierane serbsko-macedońskie przejście graniczne, do którego po stronie serbskiej prowadzi autostrada A1, po macedońskiej – również A1, do niedawna pod patronatem Aleksandra Macedońskiego, od paru miesięcy: Przyjaźni (w domyśle przyjaźni macedońsko-greckiej, mimo że autostrada prowadzi od granicy serbskiej do południowego sąsiada) 

W pobliżu:

1) Kumanovo – miasto w historii macedońskiej znane z upodobania do powstań, szczególnie tego z 1689 roku, gdy Petar Karpoš, „król Kumanova”, wykorzystał sprzyjającą sytuację geopolityczną i zdecydował się na wzniecenie rebelii przeciw Imperium Osmańskiemu, za co najpierw został nagrodzony przez cesarza Leopolda I, a następnie musiał oddać głowę na rozkaz sułtana na Kamiennym Moście w Skopje 

B) Pelince/Prohor Pčinjski 
Przejście raczej ciche i rzadko używane, zazwyczaj przez okolicznych mieszkańców. Po stronie serbskiej w drodze do granicy mija się klasztor Prohora Pčinjskiego, obiektu mającego niezwykłą wagę dla tożsamości Macedończyków. W tym miejscu w 2 sierpnia 1944 roku odbyło się pierwsze posiedzenie Antyfaszystowskiego Zgromadzenia Narodowego Wyzwolenia Macedonii (ASNOM), które ogłosiło niepodległość Macedonii w ramach jugosłowiańskich struktur oraz ustanowiło język macedoński oficjalnym językiem kraju. 

W pobliżu:

1) Kokino – kilkanaście kilometrów na wschód od Kumanova znajduje się zgłoszone do listy dziedzictwa UNESCO oraz uznane przez NASA starożytne obserwatorium astronomiczne, pochodzące prawdopodobnie z epoki brązu; położone na górze Tatičev Kamen, znajduje się pod opieką Muzeum Narodowego w Kumanovie i jest dostępne dla zwiedzających 

2) Pelince – już na terenie Macedonii w małej miejscowości Pelince w 2004 roku otwarto Centrum Pamięci o ASNOM. Decyzja o powstaniu centrum zapadła po tym, gdy w 1998 roku lider Serbskiej Partii Radykalnej Vojislav Šešelj, wówczas wicepremier, doprowadził do usunięcia tablic upamiętniających posiedzenie ASNOM z terenu monastyru. Obecnie w centrum-muzeum znajdują się dokumenty założycielskie, podpisane w trakcie posiedzenia, kopia monastyru Prohora Pčinjskiego, a fasadę budynku ozdabia piękna mozaika autorstwa Rubensa Korubina 

Król Kumanova przy Kamiennym Moście. Skopje, archiwum własne

GRANICA BUŁGARSKA 

A) Deve Bair/Gueševo 
Przejście, którym przekracza się granicę jadąc ze Skopje do Sofii i Pernika. Odcinek od Kumanova do Krivej Palanki na mapie zaznaczony jest numerem A2, nie należy jednak spodziewać się autostrady. W rzeczywistości, choć w dobrym stanie, jest to zwykła jednopasmowa droga. 

W pobliżu: 

1) Kuklici, czyli zaklęte w kamieniu wesele lub macedońska Kapodacja oraz 

2) Kratovo, miasto wież, mostów i tuneli, założone na kraterze wygasłego wulkanu. O obu więcej przeczytacie tutaj 

3) Klasztor Joachima Osogovskiego – założony w XII wieku na skalnym urwisku, znajduje się kilka kilometrów od Krivej Palanki; w zabytkowych cerkwiach zachwyt wzbudzają doskonale zachowane freski. Wartością dodaną jest doskonała restauracja znajdująca się na terenie klasztoru 

Macedońska Kapodacja, Kuklici, archiwum własne

B) Delčevo - Stanke Lisičkovo 
Znajdujące się pośrodku niczego przejście, do którego po stronie macedońskiej prowadzi całkiem niezła droga, natomiast Bułgarzy najwyraźniej o nim zapomnieli. 


W pobliżu: 

1) Kočani – są przynajmniej trzy powody, dla których musicie odwiedzić macedońskie Chiny. Pierwszy to charakterystyczne pola uprawy ryżu, z którego słynie region, i wypełniona ryżem kuchnia: pilaf, sutlijaš, lapa czy “ryżowa miska/tava”, zapieczony ryż z warzywami i kurczakiem. Drugi to jedna z najbardziej zakręconych legend o założeniu miasta jakie słyszałam. Otóż pewien Macedończyk o imieniu Kočo udał się na pečalbę (za chlebem do pracy) do Chin. Pracował, wzbogacił się i zatęsknił za domem. Umyślił sobie, że nakupi ryżu, nieznanego wówczas w ojczyźnie, i założy plantację. Na granicy jednak okazało się, że nie wpuszczą powracającego z worami nieznanego zboża. Nie w ciemię bity Kočo kupił gęsi, które zjadły ziarenka ryżu, z gęsiami dotarł do okolic rodzinnych, zabił gęsi, oczyścił ryż z ptasich wnętrzności i zasadził ryż. Od jego imienia wzięła się nazwa miasta, które powstało w tej okolicy: Kočani. 
Powód trzeci? Kočani jest miastem partnerskim Mszczonowa. Taka miejscowość w Polsce. Gdzieś. 


C) Novo Selo – Zlatarevo 
Wykorzystywane głównie przez okolicznych mieszkańców, niekiedy przez Bułgarów udających się do ośrodków wypoczynkowo-rehabilitacyjnych w Strumicy i nad jeziorem Dojran. 


W pobliżu:

1) Strumica – miasto, które swój rozkwit podobno zawdzięcza byłemu już burmistrzowi, obecnie premierowi Macedonii, Zoranovi Zaevovi; słynie z ośrodków wypoczynkowych i nocnego bogatego życia, wydarzeń kulturalnych i sportowych. To także doskonały punkt wypadowy dla osób lubiących turystykę pieszą, rowerową i górską. Z miasta prowadzą liczne szlaki do okolicznych wodospadów. 

2) Belasica – jedno z najstarszych pasm górskich na Bałkanach. Stąd wypływają źródła mineralne i siarkowe. Swoistą atrakcją jest jeden ze szczytów pasma, Tumba, na którego wierzchołku postawiono piramidę, symbolizującą styk trzech granic właśnie w tym miejscu: Macedonii, Bułgarii i Grecji. 

Kratovo, archiwum własne

W kolejnej części przyjrzymy się bliżej pozostałym granicom: z Kosovem, Grecją i Albanią. Tymczasem zaczynajcie już rewidować swoje plany przelotowe!

23:02

Najświętsza Bogurodzica w Ochrydzie, czyli nie pojedziemy oglądać Nauma

Najświętsza Bogurodzica w Ochrydzie, czyli nie pojedziemy oglądać Nauma

Odwiedziny Ochrydy nie mogą obyć się bez wizyty w cerkwi Mądrości Bożej, zdjęciu z Kaneo w tle oraz pogoni za białymi pawiami u świętego Nauma. A przynajmniej taki wniosek można wysnuć, przeglądając programy wycieczek fakultatywnych oraz programów zwiedzania.
Tymczasem Ochryda i jej okolice kryją dziesiątki cerkiewnych perełek – może nie po jednej na każdy dzień roku, co według podań oferowała jeszcze przed dwoma wiekami, ale i tak wystarczająco. Jedną z nich jest mijana bezwiednie przez setki turystów każdego dnia cerkiew Najświętszej Bogurodzicy i znajdującej się obok Galerii Ikon.


Fot. Crnorizec | Wikimedia Commons

Jeżeli chcielibyście zarazić kogoś macedońskim bakcylem, nie ma lepszego sposobu niż udział w obrządku wielkanocnym w którejś z tutejszych cerkwi w towarzystwie macedońskiego gospodarza. Atmosfera niepatetycznej zadumy oraz radości z rodzącego czy odradzającego się ponownie świata w niemożliwy do racjonalnego pojęcia sposób osiada na wargach, na opuszkach palców i powiekach. Być może mój zachwyt ukrytą zaraz za Górną Bramą cerkiewką bierze się z sentymentu i splotu wypadków, towarzyszącemu mojemu pierwszemu pobytowi w Ochrydzie. Przypadł on bowiem właśnie na czas Triduum Paschalnego.
Wielu Macedończyków nadal bezwzględnie przestrzega ścisłego postu, zabraniającego spożywania nie tylko mięsa i alkoholu, ale nawet nabiału i innych produktów odzwierzęcych. Najbardziej restrykcyjni w dniu Męki Pańskiej żywią się wyłącznie garścią orzechów i bakalii oraz owocami, które popijają wodą. Z tego względu Wielki Piątek powitał mnie ciszą. Na ochrydzkich ulicach panowały pustki, puste były też markety, a nawet restauracje i kawiarnie. Spacerując opustoszałymi zaułkami zabytkowej części Ochrydy byłam więc łatwym celem dla lokalnej telewizji.
Kiedy przyjaźnie uśmiechnięta, acz nieco znudzona reporterka zagadnęła mnie po macedońsku, wskazując jednocześnie na kamerę, zdębiałam, po czym niezdarnie wydukałam w jej rodzimym języku, że nie jestem stąd. Słysząc cierpiące, skaleczone zdania, dziennikarka wyprostowała się. Oczy jej zabłysnęły. Żywiołowo kiwając na operatora kamery, zarzuciła mnie gradem pytań – wciąż po macedońsku. Skąd jesteś? Dlaczego mówisz po macedońsku? Co tu robisz? Spędzasz Wielkanoc? Jak ci się tu podoba? Odpowiadając na każde z pytań do połowy i rozpoczynając następne, zapewniłam rozrywkę wszystkim oglądającym popołudniowe wydanie wiadomości. Podobno nawet nie zaangażowano lektora do tłumaczenia mojego macedońskiego na macedoński.
Gdy błyskawiczne przesłuchanie dobiegło końca, usatysfakcjonowana dziennikarka pociągnęła mnie za rękaw, najwyraźniej chcąc wynagrodzić mój ponadprzeciętny wysiłek intelektualny. Ponieważ materiał wymagał odpowiedniej oprawy wizualnej, telewizyjny duet skierował się do znajdującej się nieopodal galerii ikon, zapraszając mnie na zwiedzanie w gratisie.


Fot. Ava Babili 

Nie jest tajemnicą, że ikonopisarstwo to dziedzina sztuki, która budzi moje onieśmielenie, zachwyt, wzruszenie i podziw – naraz. Tak było i tym razem.
Kolekcja ikon w Ochrydzie uchodzi za najważniejszą w kraju i jedną z najcenniejszych kolekcji świata, obok ikon z klasztoru św. Katarzyny na Górze Synaj czy ikon z Góry Athos. 
O ikonach ochrydzkich świat usłyszał szerzej już na początku XIX wieku, jednak prawdziwy rozgłos zyskały one dzięki studiom rosyjskiego badacza Nicodima Kondakova, wielce zasłużonego zresztą dla Macedonii, a Ochrydy w szczególności. Wyniki jego badań, opublikowane w 1909 roku, służyły jako punkt wyjścia dla późniejszych zainteresowanych sztuką bizantyjską i postbizantyjską. Pierwsze prace konserwatorskie zainicjowano na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych ubiegłego wieku, wówczas także po raz pierwszy wystawiono kolekcję na werandzie kościoła Najświętszej Bogurodzicy.

Budynek, w którym dziś znajduje się galeria, do czasów II wojny światowej służył głównie jako sala szkolna. Podczas okupacji bułgarskiej mieściła się tu biblioteka miejska, zaś po wojnie ochrydzki teatr wystawiał w sali swoje przedstawienia. Wreszcie, w latach 1981–1983, został zrekonstruowany i zrewitalizowany, przemieniając się w nowoczesną galerię ikon, w której najcenniejsze ikony z regionu Ochrydy prezentowane są jako stała wystawa. O wartości kolekcji niech zaświadczy fakt, że bez udziału choć jednego jej elementu nie ma prawa odbyć się żadna poważniejsza wystawa sztuki bizantyjskiej. Ochrydzka galeria udostępniała swoje dzieła na potrzeby wystaw m.in. w Paryżu, Tokio, Kioto, Watykanie, Rzymie, Padwie, Londynie, Utrechcie, a nawet Krakowie.
Moimi faworytami są ikony przedstawiające świętą Marinę. Zawsze zatrzymuję się też dłużej przy Janie Chrzcicielu i dość niezwykłym, bo odbiegającym trochę od rozpowszechnionego przez broszury turystyczne wizerunku św. Nauma.

Status jednodniowej gwiazdy wiadomości nie pozwolił mi niestety wejść do cerkwi Najświętszej Bogurodzicy, ponieważ wokół trwały właśnie prace konserwatorskie. Nie podejrzewałam, że wrócę tu wkrótce, ponownie jako gość specjalny, któremu pozwala się wsunąć nos za kulisy.

Historia cerkwi jest naprawdę zadziwiająca. Zgodnie z napisem na portalu nad wejściem, świątynia została wzniesiona w 1295 roku pod obecnym wezwaniem (Bogorodica Perivlepta – Przenajświętsza) przez bizantyjskiego dowódcę, kuzyna cesarza Andronika II Paleologa. Gdy dobrze znana turystom cerkiew Mądrości Bożej (błędnie nazywana świętą Zofią) została przez Turków zamieniona w meczet, jej funkcje głównej świątyni arcybiskupstwa ochrydzkiego przejęła Perivlepta. Potocznie zaczęto ją nazywać "małym świętym Klimentem" po tym, jak relikwie świętego patrona Macedonii przeniesiono z cerkwi św. Pantelejmona na Plaoszniku właśnie w pobliże Górnej Bramy, gdzie spoczywały do 2002 roku.
Cerkiew Najświętszej Bogurodzicy w Ochrydzie jest jednym z najcenniejszych zabytków sakralnych w Macedonii, ze względu na swoje walory architektoniczne oraz freski, dzieło Mihailo i Eutychiosa, wybitnych średniowiecznych malarzy, przedstawicieli rzadko spotykanego w tak dobrze zachowanej formie kierunku w sztuce bizantyjskiej – renesansu paleologów.

Fot. Jalme Perez

– Ta cerkiew to skarbiec, w znaczeniu dosłownym i metaforycznym. W XV wieku było tu Muzeum Arcybiskupie, a niedługo potem arcybiskup Prohor sprowadził do mieszczącej się przy cerkwi biblioteki dziesiątki słowiańskich manuskryptów. To prawdopodobnie najstarsza biblioteka na Bałkanach, niektóre z tych tekstów przetrwały do dziś! – entuzjazm, z jakim po ciasnym wnętrzu Perivlepty oprowadza profesor Zoran Tuntev, udziela się natychmiast. Cerkiew Najświętszej Bogurodzicy to jego oczko w głowie. – Ponad pół wieku temu konserwator Zdravko Blazic odsłonił fantastyczne freski z końca XIII wieku, do tamtej chwili przykryte warstwą kurzu, popiołu i wosku. Właściwie każdy dzień przynosi coś nowego. Przynajmniej dla mnie. Jestem tu tak często, a zachwyt nie opada, lecz rośnie przy każdej wizycie.

Profesor Zoran Tuntev, lokalny działacz społeczny, przewodnik turystyczny i wykładowca, a także właściciel jednej z bardziej urokliwych willi z kwaterami na wynajem w starej części Ochrydy wprowadza mnie w półmrok cerkwi. Półmrok, który zamierza rozwiać, aby wydobyć z ciemności kunszt mistrzów Mihaila i Eutychiusa. Podczas gdy on omawia z opiekunem świątyni, jak najlepiej przeprowadzić instalację oświetlenia, ja wodzę wzrokiem po postaciach na ścianach. Potężni święci wyglądają nie jak skromni mnisi, lecz wojowniczy rycerze Chrystusa. Dramatyczne przedstawienia figuralne odbiegają od szkolnego wyobrażenia statycznego, nudnego, choć monumentalnego malarstwa bizantyjskiego. Tutaj gesty i ruchy ciała są niemal odczuwalne; kiedy przechodzi się obok namalowanych postaci można wręcz poczuć poruszenie powietrza wywołane machnięciem ich dłoni albo usłyszeć szelest ubrań. Podobne wrażenie odniosłam także w cerkwi św. Pantelejmona w Nerezi niedaleko Skopje, tam tak silne emocje wyraża jednak jedno przedstawienie, podziwiane przez Giotta „Opłakiwanie Chrystusa”. W cerkwi Najświętszej Bogurodzicy autor fresków z bazyliki w Santa Croce znalazłby jeszcze więcej inspiracji.

Fot. Embassy of the United States in Skopje

Jakby tego było mało, po wizycie w Galerii Ikon i cerkwi Najświętszej Bogurodzicy wychodzi się na dziedziniec, z którego roztacza się zachwycający widok na miasto i jezioro. Najpiękniej jest tam tuż przed świtem, kiedy wstające słońce rozlewa się na dachach i po falującej tafli. Jeżeli zatem macie trochę czasu bądź przeciwnie – nie dysponujecie nim w nadmiarze, zamiast pędzić do zatłoczonego Nauma zwróćcie się do małego Klimenta. Tam czas się zatrzymał.

x

23:54

Wina macedońskie - poradnik niekonesera

Wina macedońskie - poradnik niekonesera

Jak wspominałam w poprzednim poście, macedońskie wina coraz śmielej podbijają rynki europejskie i światowe. Niestety w Polsce możliwość ich zdobycia jest bardzo ograniczona, ale już winoteki niemieckie oraz niektóre lepiej zaopatrzone czeskie rozbudowują współpracę z winnym bałkańskim krajem. Niniejszy wpis jest poświęcony najczęściej spotykanym szczepom winnym, uprawianym w Macedonii, oraz rodzajom wytwarzanego z nich wina.

Oficjalny spot z serii Macedonia Timeless promujący macedońską kulturę winną

Na początek dla przypomnienia: od czasów prywatyzacji po rozpadzie Jugosławii w Macedonii powstało wiele mniejszych, rodzinnych oraz większych, zatrudniających szeregi pracowników, winnic. Nawet te najmniejsze zwykle można zwiedzać, a najsłynniejsi producenci oferują na terenie swoich upraw noclegi, wycieczki turystyczne i oczywiście - degustacje. O winiarniach i winnych trasach będzie jednak kiedy indziej.
Bunar - orzeźwiający winny napój


Smederevka

Wiodącą odmianą winogron, jedną z najstarszych na Bałkanach, do produkcji win białych Smederevka. Wino wyprodukowane z jej owoców jest łagodne, podawane lekko schłodzone do przystawek, białych mięs i serów. Jest też składnikiem jednego z najpopularniejszych letnich drinków, szprycera. Do wina dolewa się wody sodowej lub Sprite'a i czeka na efekt orzeźwiająco-chłodzący. Istnieje jeszcze wersja z dodatkiem świeżych owoców - bunar. 



Temjanika

Z gron typu temjanika (nazwa szczepu pochodzi od zapachu przywodzącego na myśl tymianek) powstają aromatyczne, pikantne białe wina półwytrawne i deserowe. Intensywność wina sprawia, że często spożywane jest samo, poza posiłkami lub po nich. Najczęściej charakterystyczny ziołowy posmak równoważony jest delikatną owocową słodyczą. 

Zhilavka 
Zhilavka to rodzaj winogron, które ukradkiem podjadałam, spacerując z przewodnikiem po winnicy - są bardzo słodkie i soczyste, a wina z nich powstające mają piękny, żółto-zielony kolor. Ze względu na orzeźwiające właściwości i bogaty owocowy aromat polecany jest jako aperitif lub do przystawek z serami i owocami morza.


Kratoshija

Przy tej odmianie macedońscy koneserzy wzdychają, a ich wzrok biegnie gdzieś w dal. Ponoć jest to grono, które w czasach antycznych wysyłano je w amforach do patrycjuszy nawet do samego Rzymu!
Wina są wytrawne, ciemnoczerwone i średnio mocne, serwowane z grillowanym mięsem albo kozim, pikantnym serem.

Piękne, ciężkie grono endemicznej odmiany stanushina. www.essedra.com


Stanushina

Chyba jedyne endemiczne grono w Macedonii. Odmiana prawie wyginęła, jednak nie z powodu plagi czy epidemii, lecz... w wyniku ignorancji miejscowych!
Wina mają ciemnoróżowy kolor i lekko truskawkowy aromat. Aby podkreślić ich macedoński charakter podaje się je z sarmą, nadziewanymi paprykami lub... tavče gravče, oczywiście!


Vranec

Bezsprzecznie najważniejsza odmiana czerwonych gron w Macedonii, otoczona legendami, symboliką i pieczołowitą opieką. Słowo "vranec" oznacza czarnego, dzikiego rumaka i tak też reklamowane są wina z tej odmiany: dla silnych, zdecydowanych ludzi sukcesu. Vranec bywa określany czarnym winem Macedonii ze względu na bardzo intensywny, rubinowy wręcz kolor. Owocowy aromat czarnych i czerwonych owoców często jest balansowany dodatkiem karmelu lub czekolady. Są to raczej mocne wina, nawet do 17-18% alkoholu.

Najsłynniejsze bodaj macedońskie wino: T'ga za jug to właśnie vranac. I jedna z najpopularniejszych pamiątek spożywczych przywożonych po urlopie!

Słynny vranec

A teraz najistotniejsze pytanie: gdzie w Polsce dostać macedońskie wina?
Wszelkie internetowe winoteki, które skrzętnie przeszukałam przed pracą nad tym wpisem, oznaczają winne macedońskie produkty jako niedostępne. Od czasu do czasu przy odrobinie szczęścia pojawiają się pojedyncze sztuki. Na urodzinową niespodziankę udało mi się kiedyś złapać tikveskiego Vranca u TiM wino, w ofercie mają również popularną Smederevkę. Jednak najbogatszą dotąd ofertę, która sprawiła, że poczułam się jak w dziale z alkoholami w Tinexie, Kam czy Vero, ma Dar Wina. Wina w ofercie pochodzą co prawda tylko z winnicy Popova Kula, jednak szeroki wybór sprawia, że można spróbować i win stricte macedońskich, i mieszanek. Może współpraca z innymi winnicami jest w planie?

A na zakończenie - jedna z licznych macedońskich folklorystycznych pieśni o winie!


21:47

Walentynkowa alternatywa, czyli o macedońskich winach

Walentynkowa alternatywa, czyli o macedońskich winach
Kielichy wina w dłoń! Przedstawiam alternatywę świąteczną na 14 lutego - święto wina w dniu świętego Tryfona!


Święty Tryfon to patron winnic i wina. 14 lutego w Bułgarii, Macedonii i Serbii uznawany jest za symboliczny początek wiosny, dzień, w którym śnieg zaczyna topnieć, a właściciele winnic podcinają swoje drzewka. Tego dnia również dobrzy gospodarze powinni poczęstować swoich gości winem, najlepiej domowej produkcji, by zapewnić sobie urodzaj i pomyślność.
Wybierając się do Macedonii dobrze jest wcześniej zapoznać się z opiniami na temat lokalnego wina. Republika Macedonii bowiem jest nieodkrytą skarbnicą winną; niektórzy przewodnicy twierdzą nawet, że dom, w którym nie ma butelki wina w piwniczce, jest wybrakowany, a wiele rodzin produkuje wino na własne potrzeby. Tajemnicą smaku macedońskich win jest słońce, klimat oraz warunki geograficzne i gleba, które szczególnie w środkowej Macedonii nadają aromatu każdej z kiści winogron.

Obchody dnia św. Tryfona w okolicach Kavadarci

Długą tradycję uprawy winorośli na tych terenach poświadczają znaleziska archeologiczne, a także starożytne i średniowieczne kroniki, poświadczające istnienie tej gałęzi rolnictwa już 4000 lat temu. Oczywiście, smakoszami macedońskich win byli Filip II Macedoński i Aleksander Wielki. W czasach panowania Imperium Rzymskiego amfory ze szkarłatnym napojem przewożone były od Salonik do Durrës, najsłynniejszym szlakiem handlowym przebiegającym przez Macedonię, Via Egnatia.


Wino dla wierzących i praktykujących prawosławnych Macedończyków pełni również funkcję obrzędową - o czym zresztą świadczy tak chętnie i skrupulatnie obchodzone święto patrona winiarzy, Tryfona. Wino wszak jest symbolem krwi Chrystusa oraz zmartwychwstania i życia wiecznego. Do dziś w wielu macedońskich klasztorach mnisi i mniszki uprawiają winorośl i produkują wino i rakiję, chętnie częstując nimi pielgrzymów. Nadal jednak receptura na leżakujący w klasztornych beczkach trunek jest objęta ścisłą tajemnicą.

Trzy regiony winne Macedonii - zachodni Polog-Pelagonia, centralny doliny rzeki Vardar oraz wschodni Osogovo

Jedna z największych (według niektórych źródeł - największa) winnica w Europie Południowo-Wschodniej powstała w 1885 roku i funkcjonuje do czasów współczesnych, mim przejściowego upadku w dobie międzywojennej. Jest to słynna winiarnia Tikveš. W czasach byłej Jugosławii Macedonia była głównym producentem wina (pokrywała 2/3 produkcji jugosłowiańskiej!). Po ogłoszeniu niepodległości państwowa produkcja przeszła ponownie w ręce prywatne, a współcześnie w Macedonii działa kilkadziesiąt drobnych rodzinnych winnic i kilka większych producentów.

Jedno z najsłynniejszych i najlepszych czerwonych win macedońskich - T'ga za Jug!

Wino jest drugim najważniejszym produktem eksportowym Macedonii, zaraz po tytoniu. Cały region, szczególnie Macedonia środkowa - dolina rzeki Vardar - uznawany jest za idealny do uprawy najwyższej jakości czerwonych winogron. W produkcji zakazane jest dodawanie cukru. Liczby robią wrażenie: mimo tak małej powierzchni kraju, Macedonia jest 25 na liście największych producentów win na świecie (120 milionów litrów rocznie, 300 tysięcy ton zebranych gron). Oblicza się, że każdy Macedończyk rocznie spożywa około dziesięciu litrów wina, ale zaledwie 15% produkowanych win trafia na lokalny rynek, reszta jest eksportowana. Najwięcej butelkowanych win trafia do Chorwacji, Serbii i Słowenii, natomiast beczkowane wina cieszą podniebienia... Niemców (prawie połowa wyprodukowanych beczek!). Pół procenta importuje również Polska.


A teraz zaostrzę Wasz apetyt i zaktywizuję: jeżeli chcielibyście dowiedzieć się więcej o lokalnych winach, winoroślach, o tym, gdzie i co zwiedzać, ale także jak w Polsce dostać macedońskie wino - dajcie znać w komentarzach na blogu lub na Facebooku!

Copyright © 2016 Are you fyrom? , Blogger